Informacje » Wielki przekręt z upadłościami
Eksperci od problematyki sądów gospodarczych mówią wprost: większa część upadłości jest sfingowana. W Warszawie nawet 90 procent. Mówimy o zjawisku hieny upadłościowej. To dość łatwy sposób wzbogacenia się. Bardzo tanio można kupić, zwłaszcza przy niedouczonych syndykach, elementy masy upadłościowej - twierdzi prof. Elżbieta Męczyńska z SGH.
Uśmierca się przedsiębiorstwo, które mogłoby funkcjonować, wyprowadza się jego majątek. W grę wchodzą nierzadko ciemne interesy. Mechanizm bazuje na słabościach instytucjonalnej infrastruktury upadłości. Mówimy wręcz o zjawisku hieny upadłościowej - czyli tych, którzy żywią się, przepraszam za wyrażenie, na trupie upadłościowym. To dość łatwy sposób wzbogacenia się. Bardzo tanio można kupić, zwłaszcza przy niedouczonych syndykach - którzy nie znają się na wycenie majątku i ekonomii albo też prowadzą nieuczciwie interesy - cenne elementy masy upadłościowej - powiedziała Dziennikowi Gzecie Prawnej prof. Elżbieta Mączyńska, która na SGH prowadzi wykłady dla sędziów sądów gospodarczych.
W tym roku sądy mogą ogłosić upadłości nawet 1500 firm. Aż 90 proc. bankructw może być wyreżyserowanych. W 2009 r. upadło około 700 przedsiębiorstw. To skutek spowolnienia w gospodarce. Wiele z tych upadłości mogło zostać przygotowanych.
Jeden z doświadczonych sędziów ocenił, że w Warszawie 90 proc. upadłości jest wyreżyserowanych - mówi DGP prof. Elżbieta Mączyńska.
Inni rozmówcy byli bardziej ostrożni, ale zgadzali się, że dotyczy to więcej niż połowy przypadków upadłości. Problem potwierdzają też przedstawiciele biznesu: ubezpieczyciele kredytu kupieckiego czy firmy windykacyjne. Na przykład Katarzyna Kompowska, prezes C...
